[Muzyka] Odlotowy piątek: TLC, Kelis, Sheryl Crow

arkady-lifshits-135921 (Small)TLC „Way Back”

Będąc w szoku ilością dzisiejszych „powrotów” wstałem o zatrważająco wczesnej porze i pierwsze co wpadło mi w ręce to nowy utwór TLC. Łza się w oku kręci, gigantyczna, nie jakaś łezka, na każdy dźwięk ich nowej piosenki. „Way Back” to jeden wielki flashback do połowy lat 90-tych. Wspaniały vintage’owy beat i te same od lat wokale. Dziewczyny wcale się nie zmieniły i jest to dobry znak. Powrót roku? Niech im będzie, zasługiwały na taki powrót od wielu lat.

 

 

 

Kelis „Who’s Lovin’ You”

Kelis, która kilka lat temu wydała fatalną płytę pod tytułem „Food”, pojawia się właśnie w klimatach, do których jej głos jest stworzony. Jeżeli jest ktoś na tym świecie, kto mógłby być kolejną Amy Winehouse, to chyba właśnie Kelis ma do tego wszelkie predyspozycje. Burzliwe życie prywatne i świetne warunki wokalne. „Who’s Lovin’ You” to obłędnie wyprodukowony kawałek „starodawnej” muzyki, w której nie tyle słychać echa rhythm’n’bluesa, co rhythm’n’blues tę piosenkę wręcz pożera. Pieknie zaśpiewane i do koniecznego odsłuchu.

 

 

 

Sheryl Crow „Be Myself”

Tytułowy utwór z nowej płyty Sheryl Crow, „Be Myself”, miał swoją premierę również dzisiaj. O powrocie Sheryl do jej klasycznego brzmienia z drugiej połowy lat 90-tych pisałem już tutaj wcześniej. Lekko zabrudzone, odrobinę tylko okraszone klimatami zaczerpniętymi z muzyki country, jest dla mnie dobrym powodem, aby codziennie wstawać od szalonych porach i smakować jej nowe-stare dźwięki. Gigantyczny sentyment? Pewnie tak, ale przecież każdy jakieś ma. Mój jest wyjątkowo przyjemny.

 

Photo by: Arkady Lifshits

13 thoughts on “[Muzyka] Odlotowy piątek: TLC, Kelis, Sheryl Crow

  1. Miły news od rana! Do tej pory słyszalem “Wayback” tylko w nieoficjalnym klipie, w którym muzykę zagłuszał radiowy bełkot. W końcu dzięki Tobie dowiedziałem się że już kawałek oficjalnie jest. Jest świetny (odsłuchalem na Tidal)… Mam tylko obawy że to zły wybór na 1szy singiel.. ale mi się bardzo podoba. Czekamy na album.

    Like

    1. Mnie też. I to naprawdę bardzo! 🙂 Myślę, że sobie poradzą, w końcu sporo ludzi na nie czekało tyle lat. Poza tym, cieszę się, że nie poszły w jakiś Future Bass, tylko znalazły producenta, który zrobił im porządne r’n’b 😀

      Like

  2. Pozytywne zaskoczenie od TLC. Już stawiałam na nich krzyżyk, bo ile można płytę obiecywać i nie dotrzymywać obietnicy… Ale w końcu coś rusza i album podobno mamy otrzymać do lipca. Fajnie, że dziewczyny nie oglądają się na trendy tylko robią swoje.

    Zaskoczyła mnie twoja opinia o “Food” Kelis. Mi ten album bardzo przypadł do gustu. Nawet nowy utwór skojarzył mi się z tą jej ostatnią stylistyką. Poszukałam trochę informacji o składance, którą tym numerem Kelis promuje. Niezły zestaw gwiazd z moją ulubioną Norah Jones na czele 🙂

    Nowa recenzja na http://the-rockferry.blog.onet.pl/

    Like

    1. Z “Food” miałem jakieś kiepski doświadczenie. Niby brzmi okej, ale jakoś brakuje mi na tej płycie porządnych piosenek, które zostałyby ze mną na dłużej… Z kolei “Who’s Lovin’ You” ruszyło mnie z miejsca. Chyba najlepszy wykon na składance Resistance Radio.

      Like

    2. Właśnie mam podobną opinię. Utwory z “Food” trochę mi się kojarzą ze stylistyką najnowszego kawałka. Może miałeś na myśli wcześniejszy taneczny album?
      Ja tam “Food” lubię – były chyba 3 utwory, które sobie zostawiłem

      Like

      1. Aż zwątpiłem i wróciłem do “Food” 🙂 Aranżacyjnie okej, jest to podobne, ale brzmieniowo “Food” mnie zawodzi, wydaje mi się niedopracowany, źle wyprodukowany i to niestety “rani” moje uszy. Natomiast “Who’s Lovin’ You” ma jakąś niesamowicie przyciągającą mnie aurę i niestety nic nie poradzę na to, że mnie “Food” nie zachwyciło 🙂

        Like

  3. Informacja o nowym TLC sprawiła, że moje serce mocniej zabiło, chociaż tego zespołu tak naprawdę nie znam – tylko kilka singli. Ale upatruję w nich nadziei na to, że dostarczą MUZYKI. Po prostu. Nie sądzę, by zawojowały listy singli, ale kto wie, może ich powrót zostanie szerzej odnotowany. “Way Back” jest fajne.

    Nie wiem co sądzić o Kelis. Wciąż w uszach mam bangery w stylu “Trick Me”, czy “Milkshake”. Rozumiem, że nie można całe życie nagrywać takich numerów, bo człowiek dojrzewa mentalnie i muzycznie, ale nic nie poradzę, że właśnie takie kawałki zrobiły na mnie niesamowite wrażenie…

    Sheryl nigdy nie była mi bliska. Nazwisko obija się o moje oczy i uszy dość regularnie, przy okazji różnych tekstów o muzyce, ale jakoś nigdy nie miałem motywacji do poznania jej muzyki jakoś specjalnie. “Be Myself” tego nie zmieniło. Co prawda przyjemny numer, ale mam wrażenie, że takich jest wiele 🙂

    Zapraszam na http://tojestlista.blogspot.com/ – głosowanie przedłużone do wtorku, godziny 15.00!

    Like

    1. Dla mnie najlepsza Kelis to ta z dwóch pierwszych płyt. Rozwrzeszczana, zbuntowana, w tym pierwszym przypadku doskonale dopasowana do muzycznej ostrości Pharrella i The Neptunes. A więc “Caught Out There”, genialny “prostest-song” i “Young Fresh N’ New”. Niezła była też, miejscami, na “Kelis Was Here”.

      Like

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s