[Muzyka] Wywiad: Delta Maid “Katie”

Delta Maid, czyli tytułowa Katie, debiutowała dekadę temu, po czym wycofała się z muzycznego życia. Parę dni temu powróciła z płytą, obok której nie da się przejść obojętnie. Delikatne brzmienie, niesamowicie ciepła atmosfera i teksty o radzeniu sobie z emocjonalnym bólem, po którym nadchodzi moment spokoju i akceptacji. „Jesteśmy bardziej wytrzymali niż myślimy”, mówi wokalistka rozmawiając ze mną o powrocie do śpiewania. „Katie” to album na wieczorne chwile relaksu i refleksji. Pełen akustycznych smaczków i genialnych soulowych momentów, które na długo zapadają w pamięci swoim pozytywnym nastawieniem do zawirowań niesionych przez życie. Płyta Delty Maid to moja pierwsza wielka fascynacja w tym dziwnym roku. Tak wielka, że najchętniej zatrzymałbym ją tylko dla siebie.

Bartek: Jestem bardzo ciekaw Twojej historii, bo zadebiutowałaś już dziesięć lat temu EPką i albumem. Gdzie byłaś, jak Cię nie było?

Delta Maid: Spędziłam kilka następnych lat w Nashville, od czasu do czasu pisząc piosenki dla innych artystów. Kiedy wreszcie osiadłam w domu w Liverpoolu, zdecydowałam się na przerwę i, jak to mówią, życie przejęło kontrolę. Wycofałam się z przemysłu muzycznego, ale zawsze pielęgnowałam moją miłość do muzyki. To się nigdy nie zmieniło. Pisałam piosenki w chwilach inspiracji, ale jednocześnie miałam zwyczajne życie, pracę i tak dalej.

Brzmienie na płycie „Katie” jest bardzo charakterystyczne i natychmiast przywodzi na myśl stare nagrania Sama Cooka. Co takiego zainspirowało Cię w jego muzyce?

Sam Cook zawsze był dla mnie wielkim źródłem inspiracji. Poznałam go bardzo wcześnie, miałam pięć, może sześć lat. Moja mama miała jego płyty i pamiętam, że odtwarzała je zajmując się pracą w domu. Jego piosenki zawsze wybrzmiewały na rodzinnych spotkaniach, podczas których wykonywałam „Cupid”, czy „Tennessee Waltz”. Są to bardzo ciepłe wspomnienia.

Twoje śpiewanie pełne jest soulowych akcentów. Musiałaś nad nimi pracować, czy przyszło Ci to naturalnie?

Wiesz, nigdy specjalnie nie pracowałam nad swoim głosem. Rozwinął się sam w ten sposób i wydaje mi się, że im więcej słuchałam muzyki, która mnie inspirowała, tym bardziej stawała się ona częścią mnie.

Z którym ze współczesnych artystów chciałabyś współpracować?

Jest wielu artystów, którzy mnie inspirują… Tak bez zastanawiania się? Neil Finn za songwriterski talent, Jack White za surowość, Chris Stapleton za głos.

Porozmawiajmy o tekstach na „Katie”. Przedstawiają one obraz silnej, pewnej siebie kobiety, szczególnie w „Glow”, które jest moim ulubionym utworem na płycie. Czy taki był Twój zamiar?

Ta płyta była w pewnym sensie podróżą, podczas której odkrywałam siebie, zarówno w sensie psychicznym, jak i emocjonalnym. Myślę, że uczyłam się samej siebie podczas pisania tych tekstów, więc dopiero patrząc z perspektywy czasu zaczynam widzieć ich przesłanie. Bolesne doświadczenia nie trwają wiecznie, ale w dużym stopniu najbardziej przyczyniają się do naszego rozwoju. Jesteśmy bardziej wytrzymali niż myślimy.



W jaki sposób powstawała „Katie”?

Proces nagrywania całości był bardzo interesujący, ponieważ z producentem, Idanem Altmanem, pracowałam na odległość i nigdy nie byłam razem z nim w studio.  Kiedy znalazłam Idana, z miejsca polubiłam jego styl, mimo że to, co robi zazwyczaj jest bardzo różne od tego, czego szukałam. Ale wiedziałam, że miał to coś, co bardzo mi pasowało. Pracując z nim czułam się bezpiecznie, ponieważ chciał zrealizować moją wizję, nie swoją własną i to pomimo tego, że jego magia jest mocno wyczuwalna w każdej piosence.

Co z tego okresu najbardziej zapadło Ci w pamięci?

Nagrywanie „You Better Run”. Była to pierwsza piosenka, nad którą pracowaliśmy razem. Wysłałam mu nagranie gitary i mojego wokalu, a on odesłał mi całość wzbogaconą o ekstra instrumenty i beaty. Wszystko razem brzmiało jak najprawdziwsza popowa piosenka. Powiedziała do Idana: „O nie, to nie tak”. Zaczęłam się martwić, że nie byłam w stanie prawidłowo się wyrazić, albo że on mnie nie rozumie. Zaraz potem Idan powiedział: „Aha, czyli chcesz surowsze brzmienie lo-fi?”, na co ja odparłam: „Tak, dokładnie, dlatego Ciebie potrzebuję!”. I od tamtego momentu zaczęliśmy nadawać na tej samej fali i patrzeć w tym samym kierunku.

Gdybyś miała wybrać tylko jeden utwór, najlepiej podsumowujący całą płytę, byłby to…?

Gdybym miała wybierać dzisiaj, myślę, że byłby to „Lion’s Den”.



Jesteśmy obecnie w bardzo nietypowej sytuacji, która dotyka artystów może nawet bardziej niż inne grupy zawodowe. W jaki sposób planujesz promować album w czasach koronawirusa?

Chciałabym być lepsza w autopromocji, ale nie przychodzi mi to naturalnie. Musiałam wyjść poza swoja strefę komfortu wiedząc, że nie dysponuję w tym momencie koncertami, jako narzędziem promującym moją muzykę. W chwili obecnej staram się nie robić niczego na siłę. W pewnym sensie chcę, żeby wszystko potoczyło się naturalnie. Póki co nie mam planów występować online, ale też nie odrzucam tego pomysłu. Nie mogę doczekać się, aż będę mogła wykonać te piosenki na żywo przed publicznością.



Photos: Rosie Woods

6 thoughts on “[Muzyka] Wywiad: Delta Maid “Katie”

  1. Posłuchałam jej płyty po twojej rekomendacji. Taka muzyka na spokojny wieczór. Niespodzianką jest dla mnie informacja, że zaczęła karierę tak dawno. Myślałam, że to debiutantka 😉

    Nowy wpis na the-rockferry.pl

    Liked by 1 person

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s