[Muzyka] Sunday Chill: Leela James, Sevdaliza, The Dawn of MAY

Koment: Dziwny tydzień. Mieszane nowości. Z jednej strony Madonna zaczęła promocję nowej płyty, ale Eurowizja??, przepraszam, po co to? Z drugiej, PJ Harvey, znienacka wydaje płytę, która jest ścieżką dźwiękową do sztuki „All About Eve”. Trochę cudna, trochę nudna, ale zawiera dwie naprawdę dobre piosenki z udziałem aktorek, Gillian Anderson i Lily James. Z trzeciej strony, tak jakby wreszcie wszystkiego jest więcej, jest w czym przebierać i dlatego te trzy piosenki poniżej, może nie są najłatwiejsze, ale mimo wszystko dajcie im szansę, bo już dawno nie miałem aż tak niesamowitej trójcy.

             

Leela James & The Truth Band „I’m Out!!”

Moja ulubiona Leela i jej współpraca z The Truth Band zaowocowała EPką „Are You Ready”. Brzmienie retro, prawdziwy rock opowiadający o rozterkach serca i soulowy wokal Leeli to coś, na co byłem gotowy od zawsze. Czy będzie to wreszcie, po tylu latach, szansa na zapoznanie się z szerszą publicznością, ciężko powiedzieć. Jednak w moim przypadku wysłuchanie „I’m Out!!” zaowocowało zatrzymaniem akcji serca. Tylko Leela potrafi tak wyśpiewać emocjonalny ból, że chce się do niego wracać.

               

Sevdaliza „Martyr”

To, co Sevdaliza zrobiła z piosenką „Martyr” to najprawdopodobniej jej najlepsze wykonanie do tej pory. Żywa, rockowa perkusja, elektryczne dźwięki, pijane z obłędu skrzypce. Dreszcze od góry do dołu i otwarte z zaskoczenia usta. Sevdaliza nabiera prędkości i rozwija się w przez nikogo nie przewidywalnym kierunku. Mógłbym tego słuchać godzinami. Ten gęsty, wyciekający z każdej nuty mrok działa doskonale w tym, mimo wszystko oszczędnym kawałku. Muzyka nocy najlepszej jakości.

                       

The Dawn of MAY „Falling”

MAY wydała właśnie EPkę. EPka nazywa się „Phantom” i zawiera piosenkę „Falling”. Zimne, zatopione w echu brzmienie, przepełnione fortepianem i strunami elektrycznej gitary, która kojarzy mi się z Davidem Lynchem i Laną Del Rey razem wziętymi. A do tego ten nawiedzony wokal, który nie pozostawia na mnie suchej nitki. „Falling” nie dostarcza emocji, ono je obnaża, obdziera ze skóry i wystawia na działanie wiatru i soli. Słuchanie tej piosenki to jak stawienie czoła najdziwniejszej części naszej osobowości. Wymagające, trochę straszne, ale przede wszystkim po prostu piękne.

                      

Photo: Greg Rakozy / unsplash

5 thoughts on “[Muzyka] Sunday Chill: Leela James, Sevdaliza, The Dawn of MAY

  1. Brakuje mi na płycie PJ piosenek, w którym byśmy ją osobiście usłyszeli. Te dwie z wokalami są super, ale jakoś tak tęsknię za Harvey 😉 A to już 3 lata zaraz miną od jej ostatniej płyty.

    Wydaje mi się, że Madonna nieźle to wykombinowała. Jakimkolwiek festiwalem kiczu ten konkurs nie był, ma ogromne zasięgi.

    Nowy wpis na https://the-rockferry.pl/

    Liked by 1 person

  2. Aż musiałem sprawdzić info dotyczące Madonny i Eurowizji :O
    Co do tracków – jak zwykle świetny dobór wokali! Generalnie wszystkie trzy kawałki przesłuchałem co najmniej dwa razy, ale to „Falling” zbiło mnie totalnie z krzesła! Zakładam słuchawki i najbliższe godziny spędzam z The Dawn of MAY ❤

    Liked by 1 person

  3. I’m Out zbiło mnie z nóg. Fantastyczny numer, na pewno będzie mi teraz często towarzyszył. Sevdaliza też robi wrażenie, ale muszę przesłuchać tę piosenkę nocą, nie teraz, gdy za oknem jaskrawe słońce 😉
    Zapraszam na nowy wpis i pozdrawiam!

    Liked by 1 person

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s