[Muzyka] Mój TOP 2018

Nie wiem, jak dla Was, ale w moim odczuciu 2018-ty nie należał do najlepszych lat, jeżeli chodzi o muzykę. Znalazłem co prawda mnóstwo pojedynczych świetnych piosenek, ale z albumami nie było już tak różowo. Trendy znowu się odwracają, płyty „długogrające” robią się coraz krótsze, a single i EPki, z powodu nakładów finansowych potrzebnych na promocję (lub jej brak), znowu dominują. Dlatego, jako zupełnie oczywista konsekwencja, nie opublikuję w tym roku zestawu albumów. Płytę roku co prawda mam, ale o tym dopiero za kilka dni. A w międzyczasie, zapraszam na listę moich ulubionych piosenek mijających dwunastu miesięcy.

10. Bishop Briggs „Hallowed Grounds”

Debiutancki album Bishop Briggs nie był aż tak genialny, jak się tego spodziewałem po publikowanych przez długi czas zajawkach. Jest to jednak mocny debiut, który każe mi wierzyć, że ta wokalistka o mocnym i charakterystycznym wokalu wszystkiego jeszcze nie pokazała. „My heart is a church of scars”, śpiewa Bishop Briggs w “Hallowed Groud”, nadając poszarpano-emocjonalny ton całej płycie. Wypada więc czekać na więcej.

9. Rosalia „Pienso en tu mira”

Jedyna hiszpańskojęzyczna wokalistka, która ostatnimi czasy nie sprawia, że wnętrzności mi się przewracają słuchając jej rytmów. Niesztampowa, nieoczywista, kontrowersyjna. Świetny pomysł na płytę i na towarzyszące singlom wideoklipy. Rosalia znalazła pomysł na siebie i na swoją muzykę, promując się konsekwentnie dobrymi utworami. „Pienso en tu mira” sprawia, że słuchając dostaję dreszczy i popadam w absolutną satysfakcję.

8. Thomas Azier „Vertigo”

Utwór z płyty „Stray”, całkiem dobrej, nawiasem mówiąc. Ciekawy, dynamiczny klimat i nieco mroczne brzmienia. Thomas Azier pcha swoją karierę do przodu, z konsekwencją poszerzając swój repertuar o bardzo różnorodne piosenki. Potrafi być elektronicznie i lirycznie zarazem. Z kolei „Vertigo” to utwór o bardzo piosenkowym, popowym refrenie, który jednocześnie wtrąca nutkę niepokoju. Thomas nam jeszcze pokaże, jestem tego absolutnie pewien.

7. Harville „Blood”

Mocny rockowy utwór z genialnie soulową melodią, która sprawia, że słuchając go czuje się nieswojo, ale jednocześnie chce się, aby ten klimat trwał jak najdłużej. Harville nie wydali jeszcze całej płyty, a na Spotify mają raptem trzy single z relatywnie małą ilością odsłuchów. I, choć nie lubię bawić się we wróżkę, to w tym przypadku wróżę im znacznie więcej, niż te trzy piosenki, bo mają w sobie coś na tyle charakterystycznego, że niekoniecznie do podrobienia.

6. Yoe Mase „Throw Me Away”

Ten utwór to chyba moje największe zaskoczenie w tym roku, gdyż podobne klimaty rzadko pojawiają się na tym blogu. „Throw Me Away” zaczyna się jednak, jak instrumentalne intro do jakiejś piosenki Tori Amos, po czym przekształca w totalnie elektroniczną ucztę z mocnymi dźwiękami syntezatorów, które – pomimo mocno oszczędnego tekstu – szarpią dramatycznie wykorzystując cały swój potencjał. Prosty pomysł i genialne wykonanie, które należy poczuć samemu.

5. Lykke Li „sex money feelings die”

Szwedzka wokalistka wydała w tym roku swój najsmutniejszy album. „so sad so sexy” słucha się z masochistyczną potrzebą pełnego zanurzenia w klimacie beznadziejności, braku wyjścia i strasznego emocjonalnego cierpienia. Połączyć to z trapem to pomysł bardzo niesztampowy, a może wręcz genialny, bo tak mało w nim radosnego życia, że każdy oddech wręcz boli. Nie zazdroszczę Lykke Li życiowych doświadczeń, które zrodziły tę płytę, ale ma talent do przekucia własnych uczuć w tak poruszające słowa, że przy każdym odsłuchu czuje się jakąś niewytłumaczalną obawę.

4. Sevdaliza „Soul Syncable”

Sevdaliza to w dalszym ciągu mocno skrywany sekret elektronicznego soulu. Trudna w odbiorze, ale jednocześnie zachęcająca do odkrycia jej pokręconego muzycznego świata. Świat to intensywny i bezkompromisowy, dlatego wątpię, żebyśmy kiedykolwiek usłyszeli jej utwory w mainstreamowym radiu. Oczywiście, wcale bym tego nie chciał. I nawet jeżeli Sevdaliza nigdy nie wyjdzie ze swojej niszy, to nic straconego, bo dla takich piosenek, jak „Soul Syncable” warto być wtajemniczonym.

3. Leo Kalyan „focus”

Chillout roku. Leo Kalyan już od kilku lat konsekwentnie dostarcza klimatyczne produkcje, które zaczarowują atmosferycznym brzmieniem. „focus” jest utworem otwierającym płytę „The Edge” i z miejsca wprowadza słuchacza w wyluzowany nastrój, który pasuje do wieczornych muzycznych sesji przy wyłączonym świetle. Nie potrzeba tu wielu słów, wystarczy zamknąć oczy.

2. Sharlene-Monique „Awe & Wonder”

Najbardziej pozytywny utwór roku. Ciepły wokal Sharlene-Monique zmiękczy najzimniejsze serce. Dlaczego „Awe & Wonder” nie zyskało większego zainteresowania, nie rozumiem, ale zdecydowanie polecam całą EPkę pod tytułem „Destiny”. Utwór ją otwierający to kwintesencja piękna zamkniętego w trzech minutach dźwięków. A refrenowy cytat z pewnej piosenki z lat 80-tych, genialnie wkomponowany, uruchamia gigantyczne sentymenty.

1. Celeste „Both Sides Of The Moon”

Objawienie roku. Niepodrabialny wokal Celeste doczeka się wielu zafascynowanych fanów. „Both Sides Of The Moon” dostarczył mi w mijającym roku wielu wzruszeń i dreszczy. A sam fakt, że jest to nagranie live sprawia, że odlatuję przy każdym odsłuchu. Niech tylko Celeste wyda cały album, bo bardzo jestem ciekaw tego, co potrafi wyczarować w studiu. Już dawno nie słyszałem czegoś tak dobrego, jak „Both Sides Of The Moon”, a apetyt na więcej mam nakręcony na maxa.

Photo: nordwood / unsplash

12 thoughts on “[Muzyka] Mój TOP 2018

  1. Wszystko wiąże się chyba też z przeniesieniem ciężaru sprzedaży do Sieci, a dokładniej do streamingu. Jakoś nie umiem przekonać się do takiej formy. Poza tym wpływa to na sposób słuchania, aby dużo i szybko.

    Tak jakoś mi się dobrze złożyło z pracą. 🙂

    Pozdrawiam!

    Liked by 1 person

  2. Według mnie ten rok był muzycznie udany, na pewno lepszy niż poprzedni. Jestem ciekawa Twojej płyty roku 🙂 Z piosenek fajnie widzieć Lykke Li, tego nagrania co prawda nie darzę jakimś szczególnym uczuciem, ale inne piosenki Lykke i u mnie się znajdą.
    Zapraszam na nowy wpis i pozdrawiam 🙂

    Liked by 1 person

    1. Tak, obiektywnie lepszy niż poprzedni. Tyle tylko, że w zeszłym roku chwaliłem się pięcioma ulubionymi płytami, a w tym roku będzie tylko jedna… 😉

      Like

  3. Ja narzekać nie mogę. Rok 2018r – szczególnie jego końcówka – obfituje w kilka naprawdę fajnych albumów. Ciekaw jestem Twojego wyboru 🙂
    Playlista ciekawa, bo są na niej kawałki z gatunku, który zazwyczaj omijam. Jak zwykle klimatycznie, z interesującymi wokalami i takim ‘feel good’.

    Oby kolejny rok zwiastował (dla Ciebie) w bardziej słuchalne albumy 🙂

    Pozdrawiam i życzę Wesołych Świąt! 🙂

    Liked by 1 person

    1. Wielkie dzięki za życzenia i wzajemnie! 🙂
      Mam już kilka niezapowiedzianych jeszcze albumów, których chętnie bym posłuchał w 2019-tym, więc oby! 🙂

      Like

Leave a Reply to Kinga K. Cancel reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s