[Muzyka] Wywiad: Sarmacja „Idziemy w rozpasanie”

Sarmacja 1 - fot. Magda PatockaSarmacja to projekt, jak na naszą rzeczywistość, dosyć niespotykany. Z jednej strony mocno zanurzony w dźwiękach elektronicznego dubu, a z drugiej, wizualnie odnoszący się do polskiej prowincjonalnej codzienności. Paweł i Michał malują tę codzienność z wielkim zafascynowaniem. Obrazy zanurzonych we mgle pól i lasów, bocianów, łabędzi i kaczek pulsują na elektronicznym tle, swoistej ścieżce dźwiękowej do sennych poranków i leniwych wieczorów. Nic tu nie jest dziełem przypadku. Ich najnowszy album, „Tutejsi”, to przemyślana konstrukcja, która przykuwa uwagę przywiązaniem do małomiejskich krajobrazów. Oddaje im też należne miejsce na muzycznej mapie, na której do tej pory zbyt często nie gościły.

 

Moje pierwsze skojarzenie – pulsujący dub i polska prowincja. Nie w sensie pejoratywnym, ale bardziej jako odkrywcza myśl, że taka kombinacja wcale nie jest dziwactwem. Skąd się wziął pomysł na „Tutejszych”?

Pierwsze było działanie, potem nazywanie tego działania. Wyszliśmy od pracy z dźwiękiem, bez podbudowy konceptualnej. Jednocześnie, w toku tych prac rozmawialiśmy o wielu sprawach niedotyczących muzyki. Okazało się, że na polu dźwiękowym i tego jak postrzegamy rzeczywistość, nasze perspektywy są zbliżone. Dźwięk obrastał tymi rozmowami i zaczęło to coraz wyraźniej przekładać się na muzykę. To był organiczny proces, jednak na końcu wszystko wydawało się jasne i klarowne. Wiadomo było co to jest – tak, jakbyśmy od początku szli wyznaczonym duktem w kierunku określonego celu.

A dlaczego Sarmacja, jako odnośnik do dość negatywnie postrzeganej dziś szlacheckiej filozofii?

Sarmacja to barwny mit i z samego tego faktu już nam się podoba. Ponadto, dużo mówi o Polakach – z jednej strony rozbuchana fantazja i poczucie własnej wyjątkowości, z drugiej odrealnienie i gnuśność.

Dub, w swojej podstawowej formie, właściwie pozbawiony wokali, to trochę jak odebranie głosu, obrazy wyświetlane z wyłączonym dialogiem. Czy o to Wam chodziło?

Wokal jest pełnoprawnym elementem utworu, jak również kolejnym instrumentem. W realizacji funkcji dubu jego użycie wynika jedynie z potrzeby obecności takiej warstwy. „Tutejsi” najwidoczniej tego nie potrzebowali. Jako, że dub to przede wszystkim sposób podejścia do materii dźwiękowej, a realizacja tej funkcji opiera się na ciągłych zależnościach – postanowiliśmy skupić uwagę na ruchu warstw i zmianach w przedstawianym obrazie.

„Tutejsi” to dla mnie spojrzenie na Polskę nie-wielkomiejską, wyjętą ze zurbanizowanego kontekstu. Dominującym uczuciem jest wstyd, czy raczej duma?

Dominujące jest poczucie bliskości.

  

 

W warstwie muzycznej, jak wyglądała Wasza praca nad tą EPką? Skąd taki, a nie inny dobór dźwięków i jaki pejzaż próbowaliście nimi namalować?

W większości szkice powstały u Michała przy testach pożyczonego sprzętu, część w podróży, dosłownie na kolanie. Wszystkie brzmienia bazowe powstawały od zera. Następnie spotkaliśmy się w studiu Pawła, żeby te szkice zaaranżować i zrealizować ustalone brzmienie. Sporo rozmawialiśmy, choć niekoniecznie o muzyce i dźwięku, a jednak od początku pracy wiedzieliśmy jak ten materiał ma zabrzmieć i jaką energię chcemy uzyskać.

Im dalej w głąb „Tutejszych”, tym silniejsze odnoszę wrażenie, że całość nabiera coraz ciemniejszych barw. Kulminacyjnym momentem jest tu finał Waszego coveru piosenki Kultu, gdzie wszystko musi się rozpaść, zanim zostanie złożone na nowo. To dosyć mroczne przesłanie?

Interesujące są wrażenia słuchaczy po zapoznaniu się z naszą płytą – odczucia sięgają od uczucia mroku i ciężaru, aż po takie emocje jak nadzieja i spokój. Unikamy łatwego suspensu, jeśli kontekst tego nie wymaga. Lubimy ciężką muzykę, dobrze „dosmaczoną”, ale ten ciężar powinien o czymś opowiadać.

 

 

Które wrażenia są dla Was najciekawsze?

Najciekawsze są te proste, ale dosadne uczucia, przekładane wprost na siłę w muzyce. „Polska” jest tego przykładem – tak jak oryginał pozbawiony jest jednoznacznej oceny i raczej podaje odbiorcy pełny obraz; podobnie nasza interpretacja to podróż od czystej struktury aż po stłamszenie całości w pisk.

Planujecie wykonywać „Tutejszych” na żywo? Jak wyglądają Wasze plany na wydanie całego albumu?

Zagraliśmy już kilka koncertów i szykujemy się do kolejnych. Na żywo można usłyszeć materiał zarówno z dotychczas wydanych dwóch albumów, jak również z nadchodzącego materiału LP. Polecamy być z nami na bieżąco, bo praca nad muzyką to nasz chleb powszedni.

Zdradzicie coś więcej na temat tego nadchodzącego LP?

Idziemy w rozpasanie.

 

https://independentdigital.lnk.to/tutejsi

 

Photo: Magda Patocka

 

 

 

2 thoughts on “[Muzyka] Wywiad: Sarmacja „Idziemy w rozpasanie”

  1. Bardzo przyjemny wywiad, z pewnością zainteresował mnie owym projektem. A tym bardziej, że cover Kultu naprawdę zajebisty! Zabiorę się zaraz po ogarnięciu wszystkich interesujących mnie nowości za przesłuchanie Tutejszych.

    Liked by 1 person

  2. Interesujący wywiad 🙂 A cover Kultu rozłożył mnie na łopatki. Nie sądziłam, że można podejść do tak ważnej piosenki w ten sposób i zrobić to bezbłędnie. Muszę bliżej się przysłuchać Sarmacji.

    Liked by 1 person

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s