[Muzyka] Odlotowy piątek: Thomas Azier, Fay Wildhagen, Joseph Lawrence & The Garden

lidya-nada-636142-unsplashThomas Azier „Hymn” feat. Schérazade

Nowy, króciutki utwór Thomasa Aziera z podwójnego singla pod tym samym tytułem. „Hymn” to bardziej elektroniczna odsłona twórczości belgijskiego wokalisty. Wyjątkowo ciężki i wyraźny bas, automatyczna perkusja i intrygujące klawisze, niczym szarpnięcia cienkich strun. Thomas wydał ostatnio tyle materiału, że chyba spokojnie mógłby się pokusić o nagranie całej płyty. Tym bardziej, że brzmieniowo jest bardzo dobrze i jak zwykle nietuzinkowo.

 

 

 

Fay Wildhagen „New Again”

Intrygujący wokal z miejsca przykuwa uwagę. Wysokie rejestry i lekko przestraszone vibrato. Akustyczna muzyka rzadko znajduje tu dla siebie miejsce, ale w „New Again” jest coś wyjątkowego. Ładna melodia (tak, po prostu ładna) i rozkręcające się bębny oraz emocjonalnie roztrzęsiony finał, który zwyczajnie porusza. Taka nie do końca oczywista piosenka, dla której liczy się właściwy moment. W mój nastrój trafiła celnie i dlatego odtwarzam ją sobie już po raz któryś, rozpływając się w zachwytach.

 

 

 

Joseph Lawrence & The Garden „Eclipse”

Głos jak dzwon Zygmunta to chyba najbardziej zaskakujący element tej spokojnej, soulowej piosenki, która wyjątkowo traci, kiedy ogląda się ją ze zbyt rozemocjonowanym teledyskiem. Być może trochę się czepiam, jednak piosenka w wersji tylko-audio, przynajmniej dla mnie, nabiera intensywniejszych barw. Świetny wokal Josepha jest po prostu zbyt dobry na bicie szklanek i tarzanie się w pościeli. „Eclipse” należy się delektować, bo i smaki są tutaj unikalne, łączące w sobie niezwykłe kombinacje i emocje. To jeden z tych utworów, przy których wystarczy wyłączyć światło, a pojawia się magia.

 

 

 

Photo: Lidya Nada / unsplash

6 thoughts on “[Muzyka] Odlotowy piątek: Thomas Azier, Fay Wildhagen, Joseph Lawrence & The Garden

  1. Thomas mnie zaskoczył. Nie sądziłam, że po niedawnej premierze (krótkiej bo krótkiej ale jednak) epki tak szybko z czymś nowym wyskoczy. I to, jak zgaduję patrząc na okładkę tego podwójnego singla, będącym rozszerzeniem “Stray”. “Hymn” bardziej mi się od “Smoke” podoba.
    U mnie piątek mniej odlotowy, bo ciężko pod taki przymiotnik podciągnąć wspólny album Bennetta i Diany Krall, który jest moją osobistą płytową premierą dnia 😀

    Nowy wpis na https://the-rockferry.pl/

    Liked by 1 person

  2. Numer trzy moim zdaniem najlepszy, taki jak lubię można rzec. 🙂

    Ceny węgorza w tym roku przekroczyły z tego co wiem rozsądne granice, za kilogram trzeba dać około 140 złotych. Chyba nie miałem okazji spróbować tej ryby, gdy jeszcze była w miarę dostępna.

    To tego nie wiedziałem. Szczerze mówiąc jakiś czas temu zarzuciłem obserwowanie co robi ten zespół, nie mniej jakiś sentyment do The Prodigy mi pozostał.

    Pozdrawiam!

    Liked by 1 person

  3. „Hymn” – ma w sobie ten utwór coś pociągającego. Nie wiem czy to sprawą wyrazistego tła czy interesujących wokali, a może połączenie jednego z drugim, ale podoba mi się ten numer.

    „New Again” – za dawkowanie emocji i finał całkowicie kupuję ten singiel!

    „Eclipse” – ah, jak ja lubię takie numery. Typowy “feel good” kawałek. Idealny wieczorową porą.

    Powracam po urlopie i zapraszam na nowy wpis 🙂
    https://songarticles.wordpress.com/

    Liked by 1 person

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s