[Muzyka] Odlotowy piątek: Joywave, Bob Moses, Lykke Li

paulette-wooten-223050-unsplash-1Joywave „Compromise”

Nowa piosenka od Joywave to odrobina gitarowego brudu, garść surowych, rockowych brzmień i odpowiednio dobrana doza dramatyzmu w wokalach. Podoba mi się gładka melodia, której refren z miejsca wpadł mi w ucho oraz mroczny klimat całości, który w dziwny sposób mnie uspokaja. Gitarowe riffy wydają się być cytatami, a to z Garbage, a to z Rage Against The Machine, co w tak dosyć jednak „stonowanym” utworze wytwarza atmosferę obcowania z czymś co najmniej dziwnym. A ponieważ bardzo lubię wszystko, co dziwne, więc znowu jestem z joywave’owej nowości całkiem zadowolony.

 

 

 

Bob Moses „Heaven Only Knows”

Rytmiczna przyjemność od grupy Bob Moses to klimat odrobinę innego rodzaju. Utwór intrygujący, który stawia na pewne zaskoczenie rozwijając się do końca i raz po raz wprowadzając nowe, trochę niespodziewane instrumenty. Podoba mi się ta kombinacja, brzmieniowa żonglerka, dzięki której nie wszystko jest tu koniecznie oczywiste, bo i po co wszystko klasyfikować. Na papierze jest to współczesny, eklektyczny pop, ale po głębszym wsłuchaniu z satysfakcją odkrywa się w nim drobne smaczki, które zmieniają to muzyczne doświadczenie w coś całkiem smakowitego.

 

 

 

Lykke Li „sex money feelings die”

Lykke Li musiała już chyba upublicznić połowę swojej nowej płyty. Tym razem, do gustu bardziej przypadła mi strona druga nowego singla. „sex money feelings die”, znowu pisane małą literą, jest, jak na nową Lykke przystało, depresyjnie smutne, a przy tym przywołuje gdzieś odległe klimaty mrocznych, wczesnych lat 80-tych. Wprowadza to słuchacza w wymuszonego doła, niczym śpiączka farmakologiczna, po wybudzeniu z której aż za bardzo pamięta się wwiercony w mózg refren. A wszystko to spakowane w niespełna dwie i pół minuty oszczędnych dźwięków, stylizowanych na coś usilnie współczesnego. Nie do końca podoba mi się wszystko, co Lykke Li robi ostatnio ze swoim brzmieniem, ale doceniam potrzebę artystycznego poszukiwania.

 

 

 

Photo: Paulette Wooten / unsplash

5 thoughts on “[Muzyka] Odlotowy piątek: Joywave, Bob Moses, Lykke Li

  1. Trzecia propozycja jakoś najbardziej mnie do siebie przekonała.

    To nie zazdroszczę. U mnie słońce w pokoju jest mniej więcej od jakiejś 10-11 do 15-16, czasem chowa się za drzewem, chmurą i nie jest wcale najgorzej. Mimo to mam już dość takich gorących dni i mam nadzieję na zmiany.

    Pierwszy raz miałem taką sytuację, że byłem świadkiem wypadku, do tego zakończonego tragicznie. Oby jak najrzadziej nam się coś takiego zdarzało.

    Pozdrawiam!

    Liked by 1 person

  2. Najbardziej spodobała mi się pierwsza propozycja, choć Lykke Li ma w sobie coś hipnotyzującego. Miałam okazję przesłuchać już cały album i mam mieszane uczucia na tę chwilę; tak jak mówisz, szanuję za poszukiwania, ale chyba wolę tę Lykke z “I Never Learn”.
    Zapraszam na nowy wpis.
    Pozdrawiam 🙂

    Liked by 1 person

  3. Dlaczego na Soundclound mogę przesłuchać tylko fragment? Czyżby kolejna strona wymagająca logowania? :/
    “Heaven Only Knows” bardziej przypadło mi do gustu od “sex itd”.
    U mnie nowy wpis, zapraszam i pozdrawiam. 🙂

    Like

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s