[Muzyka] Albumy 2017: Top 5

mitchel-lensink-234019 (Large)Wielokrotnie narzekałem już na ten temat, więc nie będę się za bardzo powtarzać. Faktem jest jednak, że z jakiegoś powodu rok 2017 nie przyniósł mi tylu muzycznych oczarowań, ilu bym się spodziewał. Niby wszystko było okej i raz na jakiś czas udawało mi się podnosić szczękę z podłogi, ale w generalnym rozrachunku niewiele było płyt, przy słuchaniu których zamierałem w bezruchu na godzinę, całkowicie opętany dźwiękiem. Ścisle mówiąc, takie płyty były dwie. Które? O tym już za chwilę.

 

5. Nothing But Thieves “Broken Machine”

nbtbmDruga płyta Nothing But Thieves dostarczyła mi w minionym roku kilku silniejszych uderzeń w generalnym zalewie spokojniejszych brzmień, które dominowały na moich plejlistach. W mojej pamięci najmocniej utkwiły „Amsterdam”, „Sorry”, „Live Like Animals” i wieńczące album „Afterlife”. „Broken machine” to porządna płyta, jednak z perspektywy czasu brakuje na niej takich utworów, jak chociażby „Graveyard Whistling” z debiutu. Oczywiście, nie każda piosenka musi od razu wywoływać trzęsienie ziemii, dlatego całość znalazła się na pozycji piątej. Recenzja [tutaj].

 

 

4. Thomas Azier “Rouge”

tarPłyta, która nie schlebia nowoczesnym technologiom i po prostu dostarcza dziesięć świetnych piosenek. Tak, zdarzają się na niej momenty nagrane przy użyciu prądu, jednak całość jest tak umiejętnie wyważona, że główny focus za każdym razem jest na melodii, emocji, lirycznym przekazie. Uwielbiam do „Rouge” wracać wieczorami, dla uspokojenia, zrelaksowania, zanurzenia się w ciepłym klimacie. I nie koniecznie potrafię wybrać jeden, najlepszy utwór, ale to chyba też dobrze o tej płycie świadczy. Recenzja [tutaj].

 

 

3. Ibeyi “Ash”

iaFrancusko-kubańskie bliźniaczki, siostry Diaz, czyli duet Ibeyi, wydały w minionym roku drugą płytę. „Ash” w dużym stopniu skupia się na problemach kobiet we współczesnym świecie, a robi to w sposób pełen muzycznego smaku, delikatnego uroku, ale też, w warstwie tekstowej, prosto w punkt. Piękna płyta, którą trzeba smakować i poświęcić jej sporo czasu, którego niewątpliwie wymaga. Nagrodą jest jednak genialne muzyczne doświadczenie, które docenia się tym bardziej, im częściej się go słucha.

 

 

2. Nerina Pallot “Stay Lucky”

npslPierwsza z dwóch płyt, o których wspomniałem we wstępie tego wpisu. Tak ciepła, że zawsze myślę o niej w kolorach żółtych, pomarańczowych, czerwonych. Absolutne soulowo-popowe cudo przepełnione genialną pozytywną energią, dzięki której można się w tych piosenkach zasłuchiwać bez końca i po prostu cieszyć muzyką. Do tego, najpiękniejszy, niespodziewanie wpleciony cytat z Jill Scott, który trzeba sobie znaleźć samemu. Wszystko to sprawia, że dziesięć piosenek Neriny Pallot okazało się moim zaskoczeniem roku. Wracam do tego uczucia często, bo lubię być zaskakiwany muzyką. Szczególnie w tak piękny, ciepły i najzwyczajniej w świecie wzruszający sposób. Recenzja [tutaj].

 

 

1. London Grammar “Truth Is a Beautiful Thing”

lgtisbtA na koniec płyta-gigant. Tak emocjonalnie gęsta, że czarna dziura w centrum naszej galaktyki to przy niej mała pestka. Niekwestionowany zwycięzca, tak ilościowo, jak i jakościowo. „Truth Is a Beautiful Thing” zachwyciło mnie do tego stopnia, że cały czas pamiętam pierwsze pełne przesłuchanie i wrażenie totalnego zamarcia w bezruchu, kiedy dotarł do mnie tekst otwierającej album piosenki, „Rooting For You”. Do dziś zresztą słucham tej płyty z pełnym namaszczeniem i stawiam ją już chyba na równi z kilkoma osobistymi płytami wszechczasów. Polecam oczywiście, z całego serca, i aż sam się sobie dziwię, że nie przyszło mi do głowy, aby ją wcześniej zrecenzować. Ale tak to już jest chyba z płytami, które wykraczają poza muzykę.

 

 

 

Photo: Mitchel Lensink / unsplash

8 thoughts on “[Muzyka] Albumy 2017: Top 5

  1. Także bardzo podoba mi się nowy album London Grammar i tak się zastanawiam czemu dopiero w tym roku zwróciłam na nich uwagę. U mnie w rankingu też będzie ale jeszcze nie wiem na jakiej pozycji.

    Nowy wpis na the-rockferry.pl

    Like

  2. Nothing But Thieves. ❤ Pozostałych albumów (poza Neriną) nie słuchałam, ale postaram się to nadrobić – zwłaszcza płytę London Grammar, bo mnie nią zaciekawiłeś.
    Zapraszam na nowy wpis. 🙂
    Pozdrowienia!

    Liked by 1 person

  3. Dzięki za propozycje do posłuchania. 🙂

    🙂 To się cieszę, że coś z tego co proponowałem jest znośne do słuchania.

    Chciałem spróbować innych dźwięków, stąd płyta pana Mayfielda. Całkiem udana propozycja, choć ma już swoje lata (chyba z lat 70. pochodzi).

    Pozdrawiam!

    Liked by 1 person

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s