[Muzyka] Mój 2017 w Spotify

brigitte-tohm-181096 (Small)Lubię zestawienia, choć takie, jak to poniższe, samo z siebie chyba nie przyszłoby mi do głowy. A jednak, odzwierciedla ono w 99 procentach to, czego i w jakiej ilości w mijającym roku słuchałem. Zaczynając od pierwszego singla z najnowszej płyty Nothing But Thieves. „Amsterdam”, miasto, w którym chwilowo mieszkam, wcale nie jest jednak takie, jak w tej piosence. Okej, może trochę jest, ale sam się przed sobą do tego faktu jeszcze nie przyznaję. Nie zmienia to jednak faktu, że utwór ten, za każdym razem, dodaje mi niesamowitego powera.

Thomas Azier, z konkubiną ze świetnej płyty „Rouge”, uplasował się na kolejnym miejscu. Piękny kawałek, który w pewnym momencie utknął mi w głowie, ze swoim oszczędnym fortepianem i wzruszającym finałem.

Moving Further Than Before” grupy Talmont to z kolei chyba jedyny utwór w tym zestawieniu mgliście nawiązujący do trip hopu. Uwielbiam jego rytm i popową melodię, rodem z pierwszych płyt Hooverphonic.

Kolejne dwie piosenki, to utwory z miłością w tytule. Przypadkowo jedna obok drugiej wyrażają się również bardzo podobnie. Intensywnie. Co prawda, od „Love Is Mystical” wolę „So Tied Up”, szczególnie w wersji z Bishop Briggs, ale najwyraźniej Spotify tego nie zauważył. Taki już jest urok zestawień opartych na liczbach, a nie emocjach. „Love Is The Beast” ROMANS to już jednak totalny killer. Tak jak i zresztą “Skin” Rag’n’Bone Mana. Zwiewny i wrażliwy.

Z kolei „Eraser” Eda Sheerana, otwierający jego najnowszy album, to dla mnie największe zaskoczenie na tej płycie. Słuchałem go namiętnie zaraz po premierze, totalnie zauroczony nietypowym dla Eda brzmieniem, które do jakiegoś stopnia, całkiem nieźle do niego pasuje.

Podium otwiera London Grammar, a ich “Non Believer” – choć jest to jeszcze informacja niepotwierdzona – to najprawdopodobniej moja prywatna piosenka roku. „Truth Is A Beautiful Thing” to album, który, jako jeden z nielicznych w 2017 roku, wywołał we mnie kompletne zauroczenie, wzruszenie, poruszenie. Stawiam go na równi z moimi własnymi klasykami sprzed lat, bo naprawdę rzadko zdarza mi się słuchać płyt na jednym oddechu.

Numer dwa – ech, wolałbym chyba, żeby w ogóle tutaj się nie pojawił. „No Plan”, z pośmiertnej EPki Davida Bowie, to dreszcze od początku do końca. I wielki smutek. Smutek, który nie potrzebuje słów. Wystarczy posłuchać.

No, i numer jeden. Tori Amos z płyty „Native Invader”. Płyty, która wywołała we mnie mieszane uczucia, ale która również sprawiła, że moje wieloletnie sentymenty nabrały nowych kolorów i zakwitły nadzieją. „Up The Creek” to piosenka-gigant, najlepsze wykonanie Tori od lat i genialne ukoronowanie tej krótkiej listy, która, chyba również dla mnie samego, jest całkiem sporym zaskoczeniem.

 
10. Nothing But Thieves „Amsterdam”
09. Thomas Azier „Concubine”
08. Talmont „Moving Further Than Before”
07. Cold War Kids “Love Is Mystical”
06. ROMANS “Love Is The Beast”
05. Rag’n’Bone Man “Skin”
04. Ed Sheeran “Eraser”
03. London Grammar “Non Believer”
02. David Bowie “No Plan”
01. Tori Amos “Up The Creek”

 

 

 

 

Photo: Brigitte Tohm / unsplash

6 thoughts on “[Muzyka] Mój 2017 w Spotify

  1. Bardzo ciekawe zestawienie według mnie, podoba mi się spora część z tych propozycji. 🙂

    No ja też miałem kiedyś nieprzyjemność z dentystą i odtąd nie jest to moje ulubione miejsce, choć powoli się to zmienia u mnie.

    Ja na razie jestem na etapie przypominania sobie angielskiego, sporo czasu minie nim zdecyduję się iść na egzamin.

    Pozdrawiam!

    Like

  2. Ed jest dla mnie w tym zestawieniu największą niespodzianką. Słuchałam jego nowej płyty i pamiętam tylko tyle, że piosenka o takim tytule tam się znajdowała. Nic niestety więcej poza ogranym Shape of you.
    No Plan… poruszająca piosenka.
    Muszę w końcu uważniej wsłuchać się w London Grammar. Tym bardziej, że lada chwila ruszam z przygotowaniami do swoich podsumowań.

    Nowy wpis na http://the-rockferry.blog.onet.pl/

    Like

  3. Te podsumowania Spotify to od dwóch dni mój temat nr 1 na portalach społecznościowych. Mój Last.fm robi na bieżąco zestawienia, ale nie są one do końca adekwatne, bo słucham dużo płyt. Twoje jest dość ciekawe, wszystkich artystów oprócz Bowiego pominęłam w tym roku. 😀
    U mnie nowy wpis, zapraszam i pozdrawiam.

    Like

  4. Witam. David Bowie z “No Plan” był blisko pierwszej setki u mnie, ale jednak się nie zakwalifikował. Na pewno przekonałeś mnie swoim numerem 1, żeby raz jeszcze przesłuchać ostatni album Tori Amos. Słyszę, że “Up The Creek” to już kawałek z powerem – coś nietypowego w twórczości artystki – nawet mnie przekonał (być może Tori załapie się z czymś w ostatecznej wersji zestawienia) 🙂 Wybrany przez Ciebie utwór Eda Sheranda również uznałem za jeden z lepszych z jego płyty, choć nie na tyle dobry, żeby zmieścił się w mojej osobistej setce 🙂 Na razie jedyne co mamy wspólne to Rag’n’Bone Man z kapitanym “Skin”. Pozdrawiam

    Like

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

w

Connecting to %s