[Muzyka] Spóźniony zapłon: UNKLE

unkle (Small)Rozelektryzowany wiadomością o zbliżającym się nowym albumie UNKLE, wpadłem w kompletne uzależnienie i, przeglądając ich dyskografię, wypełniam deszczowe popołudnia brzmieniami dużo mroczniejszymi, niż wypadałoby na początku maja. Począwszy od ich debiutu z roku 1998, UNKLE zawsze byli jednak traktowani przez trip hop odrobinę po macoszemu, a oficjalna trip hopowa strona na Wikipedii nazwy zespołu nawet nie wymienia. Z drugiej strony, UNKLE, jako muzyczny projekt, to w dużej mierze trip hopowa inspiracja, która ewoluowała w kierunku brzmień bardziej psychodelicznych, dusznych i mrocznych, spod znaku przesterowanych gitar, ciężkich rytmów i gęstych zbasowanych uderzeń w słuchawkowe membrany. Być może w tym właśnie ta trip hopowa niewdzięczność ma swoje podłoże, sam jej zresztą niesłusznie uległem, przez lata trzymając płyty UNKLE w innej szufladce. Jakie to ma jednak znaczenie w epoce post-wszystkiego? Oczywiście, żadne.

Utwory zapowiadające nowy krążek UNKLE, „The Road Pt. 1”, też robią wszystko, że klasyfikacjom się wymknąć. Jest ich cztery. Massive-attackowe „Cowboys or Indians”, ozdobione masywnym beatem, kojarzy się z mrocznymi zakątkami dyskotekowego klubu, w którym upojeni klienci z trudem próbują utrzymać równowagę. Rozlane „Sick Lullaby” poraża otwartą przestrzenią, która ma niewiele wspólnego z relaksującą kołysanką. Z kolei “Looking for the Rain”, z wokalem Marka Lanegana, to nieoczywisty ukłon w stronę takich artystów, jak Nick Cave. Nieoczywisty, bo łączący niemal oderwane od siebie warstwy orkiestralne i elektrycznie gitarowe, scalone sennym rytmem i mrożącym krew w żyłach tekstem, rodem z „Murder Ballads”. Natomiast ostatnie, tytułowe “The Road”, najpierw relaksuje wschodnio-orientalnymi smaczkami, tylko po to, żeby chwilę później uciec w rockowe szaleństwo spod znaku płyt zespołu The Mars Volta.

Dawno nie wpadłem w fascynację taką różnorodnością i zespołem, który do tego stopnia cierpi na wielokrotne rozszczepienie jaźni. Wsłuchując się w nowe utwory UNKLE odnoszę wręcz wrażenie, jakbym słuchał singli promujących cztery różne albumy. Nie wiem, czy każdemu taki zabieg przypadnie do gustu, we mnie wywołuje on jednak gigantyczną ekscytację. Czekanie na całość to niestety uczucie niefajne, jako że premiera albumu dopiero 23-go czerwca.

 

 

2 thoughts on “[Muzyka] Spóźniony zapłon: UNKLE

  1. Nazwa UNKLE mało mi mówiła i pewnie tak by zostało. Zespól pojawił się jednak w line upie festiwalu Colours of Ostrava, na który być może się wybiorę (zaprosili także Norah Jones, czym mnie absolutnie kupili <3). Posłuchałam kilku przypadkowych nagrań i już wiem, że ich koncert warto sobie zaznaczyć w kalendarzu.

    Nowa recenzja na http://www.the-rockferry.blog.onet.pl

    Like

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s