[Muzyka] Recenzja: Leela James “Did It For Love”

Leela James to zupełnie innego rodzaju odlot, ale jednak odlot. Dla mnie. Każda piosenka, nawet ta nowa, to flashback do tamtego późnowiosennego wieczora, kiedy pierwszy raz usłyszałem „Music”. „Where did all the soul go? It’s all about the video”, brzmiało jak bardzo potrzebne przebudzenie. Również dla mnie. Czy łatwo jest recenzować płytę artystki, której zawdzięcza się powrót do porzuconej pasji? Zobaczmy.

We wspomnianej piosence z debiutanckiej płyty, Leela jednym tchem wymienia swoje hardcorowe soulowe inspiracje. Jest więc Aretha, a potem Gladys, Steven i Chaka Khan. Słowa, które do dzisiaj brzmią jak mantra. Być może jest to też powód, dla którego słuchanie muzyki Leeli James to w dalszym ciągu sprawa dla wtajemniczonych. Nie uleganie komercyjnym pokusom to niemal jej znak rozpoznawczy, mam nadzieję, że celowy. Tym bardziej, że „Did It For Love” to już szósty album, który, odnoszę wrażenie, również pozostanie na obrzeżach mainstreamowego soulu.

W ramach promocji płyty, Leela ujawniła właściwie jej pierwszą połowę. Spokojną, delikatną, wręcz nieśmiałą w otwieraniu się na subtelne melodie, którymi ozdobiła pierwszych pięć utworów. Bez fajerwerków, z poranną kawą w dłoni i naprawdę tak, jak tylko ona potrafi. Nie ma tu piosenek wywracających współczesny soul do góry nogami. Jest za to radosne powitanie. Ze starą dobrą znajomą, na widok której głos grzęźnie w krtani ze wzruszenia. Czy łatwo jest recenzować płytę artystki, której zawdzięcza się powrót do porzuconej pasji? Nie, wcale nie.

Wracając do „Did It For Love”, jej druga część zawiera utwory, które poruszają mną w odrobinę inny sposób, zabierając mnie w odrobinę inne rejony, umieszczone na obrzeżach tradycyjnego leelowego spektrum. Jest więc rytmicznie, ciepło i niemal funkująco („There 4 U”, „Our Love”), jest też bardzo lirycznie, w znanym już „All Over Again”, które zwyczajnie odbiera na chwilę oddech. No i w wielkim finale, tytułowym „Did It For Love”, wieńczącym ten zbiór miłosnych piosenek, jest wreszcie długo oczekiwany chwyt za serce, zaciśnięcie pętli, niemal jak wyjawienie wstydliwie zduszonej prawdy.

„Zrobiłam to wszystko dla miłości. Ale teraz już koniec z miłością”, deklaruje Leela z przewrotnością wywracając całą płytę do góry nogami. A ja odnoszę wrażenie, że należałoby tego albumu słuchać od końca.

 

3 thoughts on “[Muzyka] Recenzja: Leela James “Did It For Love”

  1. Zastanawiałam się wczoraj, czy jak tu dziś wpadnę, to zobaczę recenzję jej płyty, czy może Goldfrapp. Nie słuchałam jeszcze Leeli, ale mam w planach. Z piątkowych nowości znam na razie Goldfrapp i Nelly Furtado. Ta druga jakaś taka bez wyrazu. A Goldfrapp słuchałam pół dnia załatwiając sprawy na mieście i często przyłapywałam się na tym, że nie zwracam uwagi, co mi w słuchawkach gra. Ciężko mi się na tych piosenkach skupić.

    Nowy wpis na http://the-rockferry.blog.onet.pl/

    Like

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

w

Connecting to %s