[Muzyka] Odkurzacz: 10 piosenek, za które uwielbiam trip hop

Trip-Hop-Finest-Tunes-coverMroczna elektronika to nie wynalazek lat 90-tych, jednak dekada ta jest odpowiedzialna za gatunek, który z mroku i ciemności uczynił sens swojego istnienia. Miasto w środku nocy, mrugające światła na skrzyżowaniach, szum samochodowych opon na mokrym asfalcie, wentylator wydobywający z siebie statyczny rytm i głuchy dźwięk telefonu, którego na wszelki wypadek lepiej nie odbierać. Taki właśnie był trip hop.

 
10. Ruby “Paraffin”

Moje pierwsze samodzielne trip hopowe odkrycie, przez przypadek znalezione w nocnym programie nadawanym przez MTV. Trip hop zbyt rzadko produkował mainstreamowe piosenki, żeby zasłużyć sobie na czas antenowy w ciągu dnia. Inna sprawa, że i tak bardziej pasował do mrocznych klimatów. Płyta Ruby, „Salt Peter”, ukazała się już po największych trip hopowych osiągnięciach, a więc powstała na fali inspiracji. Świetny beat i niecodzienny wokal sprawiły, że wracam do „Paraffin” z od lat niesłabnącym sentymentem.

 

 

 

09. Tricky “Overcome”

Ciężko wybrać jeden utwór Trickiego, który można by uznać za podwaliny trip hopu. Jest ich po prostu zbyt wiele. Po odejściu z Massive Attack, Tricky wydał swój debiut „Maxinquaye”, na którym przerobił dwa sztandarowe motywy wczesnej trip hopowej fali. Jednym z nich był fragment własnego tekstu do „Karmacomy” Massive Attack, a drugim orkiestralny fragment zsamplowany przez Portishead w utworze „Glory Box”, ostatnio bardziej znany z utworu Alessii Cary „Here”. Klaustrofobiczne wykonanie „Overcome” to również niezwykle klimatyczny wokal Martiny Topley-Bird, prywatnie matki dziecka Trickiego.

 

 

08. Hooverphonic “2Wicky”

Fala nawiązań do trip hopu stała się bardzo modna w drugiej połowie lat 90-tych. Udowadniają to cztery kolejne utwory z niniejszej listy. Hooverphonic, wówczas jeszcze Hoover, to belgijski zespół z wielkimi aspiracjami. Ich debiut z 1996 roku, „A New Stereophonic Sound Spectacular” na chwilę przyrócił wiarę w zasłużone wejście trip hopu do szeroko rozumianego mainstreamu. Niemal każdy utwór na tej płycie to dziś lektura obowiązkowa dla każdego trip hopowego fana.

 

 

07. Sneaker Pimps “6 Underground”

„6 Underground” to, zdaje się, najbardziej znany utwór drugiej trip hopowej fali. Wielokrotnie przerabiany, ma w sobie elementy przystępnej piosenki oraz klasyczne już, ciężkie brzmienie elektronicznego beatu. Fakt, że da się tę piosenkę zaśpiewać bez trip hopowej aranżacji to również jej wielki atut i powód, dla którego jej brytyjska re-edycja wylądowała w pierwszej dziesiątce angielskiej listy przebojów.

 

 

06. Smoke City “Underwater Love”

Smoke City pojawiło się nagle, znikąd i równie szybko zniknęło. Ich jednorazowy przebój, „Underwater Love” bazował na trip hopowym klimacie, rozjaśnionym przez tradycyjne brazylijskie dźwięki bossa novy. Niesamowite doznanie, które mu towarzyszy pokazuje wielki, do dziś niewykorzystany potencjał trip hopowej muzyki. Jest to też chyba jedyny tak popularny trip hop, który odnalazł się w świecie reklamy. Reklamówkę dla firmy Levi’s, zatytułowaną „Mermaids” wyreżyserował nikt inny, jak sam Michel Gondry.

 

 

05. Neneh Cherry “Woman”

Fascynacja trip hopem zmieniła muzyczny kierunek Neneh Cherry po przygodzie z projektem Nearly God, o którym za chwilę. „Woman” to pierwszy singiel z płyty ironicznie zatytułowanej „Man”, wydanej w 1996 roku. Całościowo „Man” to już jednak bardziej album inspirowany trip hopem, niż należący do hardkorowego, brzmieniowo bezkompromisowego gatunku. Świadczy o tym chociażby fakt, że jest to również płyta, na której znajduje się gigantyczny hit, świętujący triumfy dwa lata wcześniej, czyli „7 Seconds”, wykonany w duecie z Youssou N’Dourem.

 

 

04. Nearly God “Make A Change”

Nearly God to trip hopowy precedens, projekt, bez którego nie powstałoby wiele inspirowanych gatunkiem albumów. Rozpoczęty jako nieformalny drugi album w solowej karierze Trickiego, wydał na świat takie duety, jak „Poems” z Martiną Topley-Bird, „Yoga” z Björk, „Together Now” ze wspomnianą już Neneh Cherry, czy znaną z popowych hitów lat 80-tych, Alison Moyet. „Make A Change”, z udziałem tej ostatniej, to wręcz przepis na klasyczny trip hopowy utwór. Ciężki, narkotyczny beat, wszechobecny mrok i gigantyczny wokal, który wymusza natychmiastową uwagę.

 

 

03. Tricky & PJ Harvey “Broken Homes”

Co? PJ Harvey nagrała trip hopową piosenkę? Pierwszy raz, kiedy zobaczyłem teledysk do „Broken Homes” dosłownie przykleiłem się do telewizyjnego ekranu. Takiego zwrotu w jej karierze nigdy bym się nie spodziewał, chociaż był dla mnie niemal spełnieniem marzeń. Wydany w tym samym roku, solowy album Polly Jean, „Is This Desire?”, to również częściowe świadectwo tej chwilowej fascynacji. „Broken Homes” to trochę nieodkryty ląd. Z jednej strony sprawia nieprzystępne wrażenie, z drugiej nagradza cierpliwość z każdym kolejnym przesłuchaniem.

 

 

02. Portishead “Strangers”

W przypadku Portishead, tak samo, jak i Massive Attack, nie sposób wybrać jednej reprezentatywnej piosenki. Jest ich po prostu zbyt wiele. „Dummy”, czyli mój prywatny album wszechczasów ,to dla wielu fanów sztandarowe i nieśmiertelne trio – „Glory Box”, „Roads” oraz „Strangers” właśnie. Wybieram „Strangers”, być może trochę na przekór, wciąż mając w pamięci reakcje członków Portishead, buntujących się przeciwko nominowaniu ich płyty do nagrody w kategorii muzyki „tanecznej”. „Strangers” to również kwintesencja trip hopu zawarta w czterech minutach muzyki. Miasto w środku nocy, pełne echa, opustoszałe podziemne przejście, ciągłe oglądanie się za siebie, czy nikt za nami nie idzie, no i ten telefon. Nigdy głuche dźwięki telefonu nie były tak mroczne i niepokojące, jak w tej piosence. Na wszelki wypadek, może jednak lepiej tego telefonu nie odbierać.

 

 

01. Massive Attack “Angel”

Trzy pierwsze płyty Massive Attack, wydane w latach 1991 – 1998, to trip hopowa Biblia. Każdy utwór, każdy nasycony mrokiem dźwięk to inna twarz tej samej, niezmiennej miejskiej historii. Historii, w której króluje ciemność, taniec niepokojących cieni i automatyczne dźwięki zindustrializowanego środkowiska, w którym przyszło nam żyć. Trip hop nigdy by nie powstał, gdyby nie Bristol, miasto położone w południowo-zachodniej Anglii. Byłem w nim raz. Pamiętam zjazd autokarem z lotniska, późną nocą, przy akompaniamencie żółtych świateł przydrożnych lamp i myśl, że powinienem ten moment zapamiętać, bo to tutaj narodził się trip hop. „Angel” to ścieżka dźwiękowa do takich właśnie, podszytych ciemnością wspomnień. Miasto Portishead jest zresztą o rzut beretem od Bristolu, ale to właśnie „Bristol Sound” był pierwotną nazwą trip hopu.

 

15 thoughts on “[Muzyka] Odkurzacz: 10 piosenek, za które uwielbiam trip hop

    1. Ciekawe, że oboje wymieniliście “I Want You”, cover w wykonaniu Madonny z podkładem autorstwa Massive Attack. Jest to jeden z moich ulubionych utworów Madonny, słuchałem go kiedyś w niewyobrażalnych ilościach, ale w takim hardcorowym trip hopowym top 10 to bardziej ciekawostka.

      Chociaż właśnie sobie pomyślałem, że chyba powinienem również zrobić top 10 moich ulubionych “nietypowych” piosenek Madonny, bo to też byłoby ciekawe 😀

      No, ale czekam na Twoje wrażenia! 😀

      Like

      1. Make a Change to mój faworyt z tych wymienionych (no, obok duetu z PJ, który mnie nie mniej zaskoczył niż ciebie). Ten ciężki, wolno poruszający się do przodu podkład kojarzy mi się z czymś smolistym. Hmm, nie umiem tego wyjaśnić. A głos gościa niesamowity.

        Ciekawi mnie, jak wyglądałby twój ranking z utworami Madonny. Znam dość dobrze jej twórczość i już zastanawiam się, jakie piosenki byś w takim top10 umieścił.

        Like

      2. To może ja tylko gwoli ścisłości dodam, że Alison Moyet to kobieta 🙂
        A “Make A Change” wstawiłem do tego zestawienia z premedytacją, bo mało kto jest w stanie wytrzymać sześć takich minut, ale utwór jest jak dla mnie genialny.

        Okej, zastanowię się nad tą Madonną 😀

        Like

      3. Jak najbardziej słychać, że kobieta, ale na szybko nie wymyśliłam sensownej żeńskiej formy dla słowa “gość” 😀

        Like

  1. Gdybym miał na szybkiego skompilować mój triphopowy Top 10 to wyglądałby następująco:

    10 – Portishead – Machine Gun
    9 – Madonna – I Want You (Feat. Massive Attack)
    8 – Everything But The Girl – Hatfield 1980
    7 – Grace Jones – Corporate Cannibal
    6 – Tricky – Broken Homes (Feat. PJ Harvey)
    6 – Massive Attack – Teardrop
    5 – Olive – You’re Not Alone
    4 – Bjork – Hidden Place
    3 – Massive Attack – Sly
    2 – Garbage – Milk
    1 – Massive Attack – Unfinished Sympathy

    Choć to duże uproszczenie 🙂 zapewne gdybym bardziej przemyślał temat to bym zmienił to zestawienie.
    Wysoko by u mnie było również Smoke City – Underwater Love bo to klasyk gatunku, choć rzadko go słucham 🙂 Co do “Broken Homes” Trickiego również się zgadzam – kawałek zasługuje na bycie w takich rankingach w top 10
    Nie pomyślałbym, żeby przebój “Woman” Neneh Cherry zakwalifikować jako trip hop, ale sprwadziłem, rzeczywiście można go zaliczyć…
    pozdrawiam – u mnie też pare postów

    Like

    1. Ciekawe zestawienie i, całe szczęście, uwielbiamy trip hop za inne piosenki. Gdybym jednak miał iść Twoim tropem, to w top 10 zmieściłoby mi się tylko Massive Attack i Portishead 🙂 A mnie chodziło bardziej o prezentację gatunku i zgłębienie tematu. Stąd ta różnorodność.

      Gdybym miał wybierać coś z Olive, to jednak byłoby to “Miracle”, w tej niesamowitej albumowej wersji z blisko ośmioma minutami na koncie. Wiem, że Wikipedia sugeruje inaczej, ale ciężko mi zaklasyfikować “You’re Not Alone” jako utwór stricte trip hopowy. Ale to już, takie tam, dywagacje 😉

      Dzięki za wizytę! 😀

      Like

  2. “Gdybym jednak miał iść Twoim tropem, to w top 10 zmieściłoby mi się tylko Massive Attack i Portishead” 🙂 a tymczasem zamieściłeś 3 kawałki Trickiego 🙂 na 10
    Też lubię “Miracle” Olive – rzeczywiście jest bardziej trip-hopowe bo w “Youre Not Alone” wchodzi breakbeat, ale to dobrze 🙂 Nie jest tak nudno jak we wielu produkcjach.
    Wracając do 3-krotnie zapodanego przez Ciebie Trickiego – jest on bardzo ciężki…
    Da się z każdego albumu coś ciekawego wyciągnąć, ale podziwiam jeśli ktoś jest w stanie słuchać jego płyt od deski do deski…Akurat “Broken Homes” się wyróżnia.
    Na upartego to elementy Trip Hopu można zlaleźć nawet w twórczości Depeche Mode (np. utwór Useless), Chicane (utwór No Ordinary Morning), czy Kylie Minogue z 1997 a nawet Republiki (na albumie Mamona)…
    Lubię jak artysta korzysta z tej stylistyki, ale nią nie zamęcza…Fajnie jak wątki trip hopowe łączą się z czymś innym lub na albumie stanowią przeciwwagę dla żywszych utworów (jak np. na płytach Faithless)…
    pozdrawiam 🙂

    Like

    1. W sumie to dobrze, że wspomniałeś o Trickym, bo mam okazję wyjaśnić 🙂

      Kryterium jakie przyjąłem, to jedna piosenka na danego wykonawcę lub projekt. Jest więc Tricky solo (mniej więcej), Tricky w duecie z PJH, no i Nearly God. Nie jest to w żadnym wypadku typowe top 10 tylko zachęta do zgłębienia tematu 😀

      Poza tym, Tricky, a można go naprawdę czasami nie lubić, to jedyny trip hopowy artysta, który nadal funkcjonuje w obrębach trip hopu i od ponad dwudziestu lat w miarę regularnie wydaje płyty, więc nie dało się zrobić inaczej.

      No, a że utworów inspirowanych trip hopem jest mnóstwo…, No jest, nawet u Sugababes coś tam było. Chociaż oczywiście takie na przykład “Through The Years” z “Impossible Princess” bije je na głowę 🙂

      Dodam jeszcze tylko, że uwielbiam takie dyskusje 😀

      Like

    1. Ja akurat za “późniejszą” Republiką nie przepadam, ale Ciechowski rzeczywiście był zafascynowany trip hopem. Widać to chyba najbardziej na debiucie Justyny Steczkowskiej, który dla niej wyprodukował i na który napisał teksty. Trochę szkoda, że ona już potem poszła w trochę innym kierunku.

      Polska scena muzyczna w ogóle przechodziła przez spore trip hopowe inspiracje, które jednak niespecjalnie chwyciły. Na przykład Hedone z Renatą Przemyk (“Zapach”), czy jego cover Madonny (“Sanctuary”). Nie mówiąc już o Pati Yang, czy solowym debiucie Nosowskiej (“puk.puk”), który do dzisiaj uwielbiam 🙂

      Like

  3. Massive Attack zawsze bardziej sobie ceniłem niżeli Portishead, ale “Dummy” jest też świetnym klasykiem. Z trip-hopowych albumów polecam też minialbum “What does your soul look like” DJ’a Shadowa, “Psyence Fiction” UNKLE, a przede wszystkim “Splinter” Sneaker Pimps – album zapomniany, niedoceniony, dlatego że nie było już w zespole Kelly Dayton, która dodawała do niego pierwiastek mainstreamowości. Z albumu “Becoming X” trawię tylko “6 Underground”, a “Splintera” mogę słuchać w całości, rzecz jasna w odpowiednim nastroju

    Like

    1. Zawsze się cieszę z takich komentarzy, więc wielkie dzięki 🙂

      Jeśli chodzi o UNKLE, to właśnie przechodzę przez całą dyskografię. No, a jeśli chodzi o “Splinter” to brzmieniowo jest mu strasznie blisko do “Dummy”, chociaż jest na nim bardziej (wiem, że to nie do końca właściwe słowo) popowo. Ja mam zawsze nastrój na trip hop, więc dzięki za rekomendacje 😀

      Like

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

w

Connecting to %s