[Muzyka] Artysta mojego życia

boys-for-peleNigdy wcześniej nie zdarzyło mi się być do czegokolwiek nominowanym, może to i lepiej, bo na Ice Bucket Challenge raczej bym się nie skusił. Tym razem mam jednak pewną motywację, gdyż właśnie mija dwadzieścia lat od ukazania się sztandarowego dzieła Tori Amos, „Boys For Pele”.

Jak się poznaliśmy? Banalnie, dzięki teledyskowi, który pokazała telewizja. Historia czarnego marszu kobiet w małej wiosce, gdzieś na południu Europy, do tego Trent Reznor z Nine Inch Nails w chórkach oraz fakt, że oglądając „Past The Mission” nie miałem jeszcze bladego pojęcia o tym, jak wielkim hitem była „Cornflake Girl”. Minęły jednak lata i, gdyby nie Piotr Kaczkowski z radiowej Trójki, który nadawał Tori od rana do nocy, zapewne ominęłaby mnie największa fascynacja mojego życia. Czaiłem się potem w sklepie muzycznym, przesłuchując fragmenty „Boys For Pele” z obawą, czy kupując tę płytę nie zanudzę się na śmierć. Rzeczywistość okazała się jednak zupełnie odwrotna, zupełnie dla mnie nieoczekiwana.

Być może brak muzycznej wiedzy sprawił, że najważniejszym dla mnie utworem Tori Amos został „Caught A Light Sneeze”, pochodzący z „Boys For Pele” właśnie. Genialny teledysk i ten klawesyn, tak nietypowy w połączeniu z popularną wówczas automatyczną perkusją. Skłamałbym jednak pisząc, że bez żadnych skrupułów i z czystym sumieniem potrafię zadowolić się wybraniem tylko jednego utworu. Jest ich dziesiątki. Od „Precious Things” i „Silent All These Years, po “Spark”, “A Sorta Fairytale”, czy wieńczący album “Scarlet’s Walk”, rozpruwający emocjonalnie “Gold Dust”. Patrz “zadanie domowe” na końcu tego tekstu.

Najlepszy concert? Było ich co najmniej pięć. Widziałem Tori cały zabłocony na muzycznym festiwalu gdzieś w Irlandii oraz wygodnie usadzony w fotelu starego teatru w Paryżu. Najlepiej wspominam kameralny koncert w dublińskim ogrodzie, który nie był częścią żadnej wielkiej trasy. Tori podróżowała wtedy bez zespołu, z dwoma fortepianami, na których wykonała kilka moich ulubionych utworów. Klimat nie do zapomnienia, ludzie w muzycznym transie i nawet irlandzka pogoda, którego tamtego dnia wyjątkowo dopisała. Spełnienie wszystkich młodocianych marzeń.

Myślę, że najbardziej szanuję Tori za odwagę w mówieniu i śpiewaniu na temat jednego z najokropniejszych doświadczeń jej życia – gwałtu. Nie ma sensu wnikać w szczegóły samego wydarzenia, ważny jest jednak fakt, że dzięki jej twórczości wiele osób znalazło sposób na poradzenie sobie z okrutnymi wspomnieniami i przestało czuć się osamotnionymi we własnej tragedii. Tori zresztą w dalszym ciągu pozostaje ścisle związana z amerykańską organizacją RAINN – Rape, Abuse & Incest National Network.

Najpiękniejsze momenty? Trochę dziwne pytanie, ale powiedzmy, że te najbardziej osobiste. Kiedy odnosi się wrażenie, jakby dana piosenka została napisana specjalnie dla ciebie. Wzruszenie, zaskoczenie, zrozumienie. Jest ich zresztą mnóstwo, ale każdy z nich, mimo że genialny, pozostaje w sferze jak najbardziej prywatnej.

A teraz zadanie domowe. Wybierz swój ulubiony utwór Tori Amos z pięciu poniższych klipów.

1. „Silent All These Years”

2. “Talula”

3. “Cornflake Girl”

4. “A Sorta Fairytale”

5. “Hey Jupiter”

6 thoughts on “[Muzyka] Artysta mojego życia

  1. Od dawna kojarzę jej nazwisko , ale nie znam żadnej piosenki 😦 Zapoznam się z tymi piosenkami i dam ci znać , która zdobyła moje serce , najbardziej ciekawi mnie “Talula”…

    Like

  2. Moja przygoda z Tori zaczyna się i kończy na “Little Earthquakes”, które wyłączyłam po trzech utworach. Nie mogłam się przekonać do jej muzyki, aczkolwiek na pewno jeszcze kiedyś stawię jej czoło. Bardzo ciekawy wpis, nie spodziewałam się, że lubisz Amos, pewnie dlatego, że większość bloggerów często pisze o swoich ulubieńcach, a u Ciebie jakoś o niej nigdy nie czytałam… 😉
    Homłork:
    1. “Cornflake Girl” (ale to pewnie dlatego, że to jedyny singiel, jaki kojarzę)
    2. “A Sorta Fairytale” (ADRIEEEN!)
    3. “Tatula”
    4. “Hey Jupiter”
    5. “Silient All These Years”
    Pozdrawiam. 🙂

    Like

  3. O. Tori akurat lubię. Z pewnością jest parę wokalistek, które cenię o wiele bardziej od niej, ale mnie szczególnie nie mierzi. Poznałam ją za sprawą właśnie “A sorta fairytale”, a dokładniej dlatego, że w klipie pojawia się fenomenalny Adrien Brody. Facet jest dla mnie najgenialniejszym aktorem w historii i moim wyśnionym ideałem w jednym, więc obejrzałabym wszystko, w czym on się pojawi. 😀

    Like

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

w

Connecting to %s