[Muzyka] Kendra Morris “Woman” & “Avalanche”

Portrait Kendra Morris Credit: Taylor BallantyneO tym, do czego może doprowadzić dzieciństwo spędzone w towarzystwie maszyny do karaoke, Kendra Morris wie doskonale. Muzycznie wychowana w duchu rocka lat 60-tych i soulu wczesnych lat 70-tych, umiejętnie połączyła swoje fascynacje tworząc coś na kształt hybrydy Chaka Khan z Alice Russell, wykorzystując wspomnianą maszynę do nagrywania własnych piosenek. Jej najnowsza EP-ka zatytułowana jest “Babble” i w siedmiu odsłonach prezentuje to, co w Kendrze najlepsze. Silny wokal, genialny soulowy feeling i muzyczną wrażliwość w stylu retro. “Woman” to mrocznie zaśpiewana rockowa ballada, w której na gościnnej gitarze spokojnie mógłby wystąpić Lenny Kravitz. Jest ponuro, ale z gigantyczną pasją, która buzuje od stłamszonej pod skórą emocji. Z kolei “Avalanche” to już nieco lżejszy, niemal płynny muzyczny obrazek, oddający klimat tytułowej “lawiny” uczuć spływających po bohaterce piosenki. W obu przypadkach dostajemy kawałek porządnego rocka, podszytego aksamitną barwą soulu, dawkowanego z olbrzymim wyczuciem, dozowanego niczym krople w kroplówce. Reszta płyty nie odstaje zresztą od dwóch wymienionych utworów, ani jakością, ani klimatem, który rozwija się powoli i skutecznie oplata słuchacza rosnącą fascynacją. Dobre płyty nie trafiają się często, a już na pewno nie takie, których początki sięgają rozklekotanej maszyny do karaoke, gdzieś daleko, w zamierzchłej przeszłości.

3 thoughts on “[Muzyka] Kendra Morris “Woman” & “Avalanche”

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s