Flashback: Lamb “Górecki”

lamb-goreckiW którymś momencie muzycznej fascynacji przychodzi okres dojrzałości i własnych odkryć. Wtedy, gdy gust muzyczny jest już na tyle ukształtowany, że świadomie zaczyna się podążać swoją drogą. Poszukiwania to najlepszy etap muzycznego dojrzewania. Dźwięki, brzmienia, muzyczne style. Ich różnorodność i ładunek emocji, które ze sobą niosą. Emocje, właśnie tak, to one są drogowskazem muzycznego uwrażliwienia. Prowadzą poprzez gąszcz doznań, króre przynoszą kolejne odkrycia. Takie jak na przykład pierwsza płyta Portishead, wysłuchana w nocy, po zakończeniu listy przebojów w radiowej Trójce. Szok i zaskoczenie wywołane czyimś prywatnym doświadczeniem, czyjąś kreatywnością. W moim przypadku odkryć takich było wiele. Począwszy od Bjork, przez PJ Harvey, a na Tori Amos skończywszy. Każde z nich było jak emocjonalnie naładowana bomba. Brzmienia, które rozwalały mój świat, moje pojęcie o muzyce, piętrzyły się falami kolejnych muzycznych przypływów. Był to też dobry okres w historii muzyki, połowa lat 90tych, i różnorodność stylów, które ze sobą przyniósł. Grunge, hip hop, trip hop, całe mnóstwo brzmień, które sprawiały, że fajnie było być wtedy dorastającym, zafascynowanym muzyką dzieciakiem. Wśród moich odkryć znalazł się też ten skromny zespół z Wielkej Brytanii, który zadebiutował w 1996 roku. Duet, w którym ona śpiewała lekko drżącym głosem, a on odpowiadał za wszystkie połamane perkusje, wspólnie realizował swoją własną wizję muzyki. W tym ten monumentalny utwór oparty na samplach z kompozycji Henryka Góreckiego. Prawdziwa, szczera piosenka o miłości. Tylko i aż tyle. Skradła mnie wtedy i na długi czas pozostała wyznacznią emocjonalnych doznań, których szukałem w muzyce. Bezkompromisowości i braku fałszu. Prostoty i istotności. Sensu i dojrzałości w używaniu dźwięków do przekazywania emocji. Najlepszym dowodem jest to, że po tylu latach, naprawdę broni się tak doskonale, jak w chwili debiutu.

One thought on “Flashback: Lamb “Górecki”

  1. Faktycznie piękna, spokojna piosenka która koi duszę. Gdzieś tam mi się wkradło nawet odrobinę niepokoju, który zaraz otuliła swoim głosem 🙂 przyjemnie..

    Like

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

w

Connecting to %s