Recenzja: Andreya Triana “Giants”

andreyatrianaAndreya Triana wydała swoją drugą płytę na wiosnę i niestety wygląda na to, że po raz kolejny nie udało jej się przebić do szerszej publiczności. „Giants” ukazało się w maju i promowała go piękna ballada zatytułowana „That’s Alright With Me’. Wielka szkoda, że tak mało osób ją usłyszało. Debiut Andreyi sprzed pięciu lat, „Lost Where I Belong” był cudownie rozbujany, wyluzowany i smooth jazzowy. Jedna z tych płyt, których się nie zapomina. Drugi album jest bardziej różnorodny. Pojawiają się na nim wpływy rocka i gospel, jest bardziej rytmicznie, jednak nie zabrakło też miejsca na spokojne wyciszenie i na porządny soul, taki jak w utworze „The Changing Shapes Of Love”. Z jednej strony dobrze, że Andreya prezentuje się na tej płycie w tak wielu różnorodnych odsłonach. Z drugiej, brak w tym trochę spójności. Chociaż nie jest to zarzut wielkiego kalibru. Jej największym atutem i tak jest głos. Głęboki, soulowy i trochę „winehousowy”. Choć może to niewłaściwe porównanie, bo słychać w nim też echa Arethy Franklin. Tak, czy inaczej, potencjał Andreyi jest gigantyczny i przykro patrzeć, jak taki wielki talent mija nas niezauważony.

2 thoughts on “Recenzja: Andreya Triana “Giants”

    1. Znam Lianne La Havas, ale jakoś nie przyszło mi do głowy ich wcześniej łączyć, chociaż może pewne podobieństwo stylistyczne da się znaleźć. Jeśli chodzi o Lianne to bardzo mi się podoba jej utwór “Unstoppable”. Pozdrawiam 🙂

      Like

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s