Glory of the 90s: 5 albumów, które oparły się próbie czasu

90sOd premiery poniższych albumów minęło dwadzieścia lat. Nie wiem, czy bardziej zaskakuje mnie upływ czasu, czy fakt, że słucham tych płyt od tylu lat i wcale nie wydaje mi się, żeby wydano je tak dawno temu. Każda z nich jest tak bardzo niepowtarzalna i tak na swój sposób unikalna, że zdecydowanie oparła się upływowi czasu. Jeżeli w ten sposób rodzi się klasyka, to wypada być dumnym, że można było w tym procesie uczestniczyć.

 

 
220px-GarbageSTinternationalGarbage – Garbage

Brudne brzmienie tej płyty jest tak charakterystyczne, że nie sposób pomylić jej z żadną inną. Członkowie zespołu, wcześniej związani ze sceną grunge’ową, dołożyli wszelkich starań, aby wypracowane przez nich dźwięki z grungem się nie kojarzyły. W ten sposób powstała unikalna jakość, która automatycznie przywodzi na myśl Garbage – automatyczne rytmy, przefiltrowane gitary i niemal analogowy wokal Shirley Manson. Innowacyjne brzmienie, ubrane w konwencję popową, zaowocowało sporym komercyjnym sukcesem i, co ważniejsze, przyczyniło się do ponadczasowości tego naprawdę dobrego albumu.

 
BjorkPostBjörk – Post

Od czasu angielskojęzycznego solowego debiutu, Björk konsekwentnie poszerzała granice muzyki popularnej. Wprowadziła do niej nowe elektroniczne brzmienia, nową wizualną estetykę i, zanim odeszła w kierunku tylko przez siebie rozumianych dźwięków, pokazała naśladowcom, jak wielke możliwości stwarza popkultura. Każda piosenka na płycie “Post” to perełka innego rodzaju. Od agresywnych szarpań “Army Of Me”, przez łagodne i zaskakująco taneczne “Hyperballad”, po senne i hipnotyzujące “Headphones”.

 

 

220px-Portishead_-_DummyPortishead – Portishead

Przefiltrowane dźwięki miasta po zmroku. Puste ulice, samotne taksówki i głuchy telefon. Debiutancki album zespołu Portishead to jednocześnie największe osiągnięcie trip hopu. Stylu, który zabłysnął i zgasł w tej samej dekadzie, poniekąd na życzenie samych jego twórców i ich awersji do bycia kojarzonym w muzyką taneczną. Dekonstrukcja trip hopu zajęła im dobrych kilka lat, ale zakończyła się śmiercią gatunku, którego nikt nie był w stanie pociągnąć dalej. Pozostała po nim ta ponadczasowa płyta i tuziny inspiracji, z których żadna nie dorównała oryginałowi.

 
To_Bring_You_My_LovePJ Harvey – To Bring You My Love

Prywatnie, moja ulubiona płyta lat dziewięćdziesiątych. To, co Polly Jean wyprawia na niej ze swoim wokalem nie zostało potem powtórzone nawet przez nia samą. Stało się jednak źródłem nieskończonych inspiracji i stworzyło zupełnie nową jakość w kobiecej muzyce rockowej. “To Bring You My Love” to przemyślana całość, złożona z dwóch pięcio-utworowych części, spójna lirycznie opowieść o kobietach na skraju załamania nerwowego, w desperacji posuwających się do ekstremalnych czynów. Od voodoo po morderstwo.

 
MassiveAttackProtectionMassive Attack – Protection

Mechaniczne rytmy, hipnotyczne dźwięki usypiającego miasta, wszechogarniający mrok. Kwintesencja trip hopowego brzmienia. Massive Attack przetrwał próbę czasu, ponieważ rozwinął się jako zespół i ewoluował w kierunku innych rodzajów elektroniki. Dodatkowo, zawsze dbając o wizualną stronę swojej twórczości, udało im się stworzyć kilka naprawdę klasycznych teledysków, które odcisnęły piętno na szeroko rozumianej popkulturze. Przykładem poniższe wideo do “Karmacomy”.

6 thoughts on “Glory of the 90s: 5 albumów, które oparły się próbie czasu

  1. Dodałabym tutaj “Wildflowers” Toma Petty. To jeden z moich ulubionych albumów TP, ostatnio obchodził 20 urodziny i wciąż jest świetny.
    U mnie nowa notka, zapraszam i pozdrawiam. 🙂

    Like

  2. Uwielbiam lata 90. Bardzo dobrze je wspominam, choć jestem rocznik ’94. Ach, ten beztroski czas dzieciństwa.
    Ja najbardziej kojarzę lata 90. z ‘czarną’ muzyką. Mariah Carey, TLC, Toni Braxton itp. – uwielbiam wracać do ich pierwszych płyt.

    Like

  3. Nie znam żadnego z powyższych artystów, ani ich albumów :O
    Ale to dobrze, bo ja bardzo lubię nowości 🙂

    mlwdragon.blogspot.com

    Like

  4. Transfer miała i nie spała to skomentowała 🙂

    No po prostu wygrał u mnie ostatni kawałek, wszystkim mnie zachwycił od początku do końca 🙂 nie będęsię tu roztkliwiać, chcociaż w głowie mam szaleństwo 🙂

    Karmacoma, jamaica’ aroma
    Ach 🙂

    Like

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

w

Connecting to %s